Blogoforum  >  Centrum Wsparcia  >  Temat
~Redakcja   |   1.11.2010 08:10
Straciłam męża, straciłem żonę, straciliśmy partnera
Przychodzi moment w życiu wielu z nas, że umiera nasz partner życiowy. Świat wali się w jednym momencie. Chcemy być sami, przeżywając ból i cierpienie. Miejsca i przedmioty potęgują pamięć o stracie. Każdy przeżywa to w swój osobisty sposób.

Co robić? Trzeba żyć dalej, ktoś bliski zapewne życzyłby sobie tego.
Jak radzić sobie w takich sytuacjach?
Dyskusja+ Dodaj
Aby dodawać komentarze musisz się zalogować lub zarejestrować.
~janka69   |   1.11.2010 12:14
3 lata temu straciłam męża i od niedawna mogę rozmawiać i pisać o tym co wtedy przeżywałam. Był dla mnie wszystkim, kochałam i kocham go nadal. Zrozumiałam, że wszystko co robię to robię również dla niego. Jurek przez całe życie pomagał innym, sam niewiele oczekiwał od życia. Po jego stracie odkryłam, że bezinteresowna pomoc innym daje satysfakcję. Jeżeli coś zrobię pożytecznego, myślę o Jurku i wiem, że on to widzi. Jestem osobą wierzącą i wiem, że nasze spotkanie to kwestia czasu. Muszę zapracować tu na ziemi na spotkanie z nim.
~roma   |   1.11.2010 16:20
Mam 29 lat, 4 lata temu w wyniku wypadku samochodowego straciłam męża. Po jego śmierci odcięłam się od rodziny i przyjaciół, mimo że okazywali mi serdeczną pomoc. Upijałam się aby o wszystkim zapomnieć. Całkowicie pogrążyłabym się w tym gdyby nie serdeczny przyjaciel mojego męża. On tylko mnie rozumiał i potrafił dotrzeć do mnie. Dzisiaj jesteśmy parą i coraz częściej myślę o powtórnym małżeństwie. W moim sercu zawsze jest miejsce dla mojego męża jednak jestem za młoda, aby resztę życia spędzić w samotności.
~kadzior   |   1.11.2010 17:04
Trzeci miesiąc bez żony. Nie będę pisał o tym co czuję. Może to zabrzmi spirytystycznie, ale moja żona odwiedza mnie we śnie. Po każdej takiej nocy mam pewien dodatni ładunek energii do życia. A kiedy baterie się wyczerpują z utęsknieniem czekam na kolejną i noc i kolejny sen.
~gosik68   |   2.11.2010 14:55
22 lata temu odeszła moja największa miłość życia....21 letni Krzyś
Po latach doszłam do wniosku,że tak do końca się z tym nie pogodziłam.
Między innymi moje obecne małżeństwo ponosi tego skutki...bo nie umiałam już tak kogoś pokochać jak Krzyśka.
...Bogu spodobała się jego młoda dusza a mi została tylko tęsknota i niezapomniane wspomnienia...
~ewa warwas   |   26.10.2013 21:32
Mam 36 lat , 9 września 2013 zmarł mój mąż Dariusz (39). Nie umiem się pogodzić z jego odejściem. Było to tak nagłe :( choroba zaczęła się 2 maja 2013 . Ostre zapalenie trzustki, żółtaczka , wstrząs septyczny i na koniec niewydolność martwicza przewodów pokarmowych.Cierpiał bardzo podczas tej choroby.Był dla mnie wszystkim, kochałam i kocham go nadal. Nasza córeczka 9 letnia, tez nie umie się pozbierać,miała komunie ,a tatuś w szpitalu był. Najgorsze, wieczorki i weekendy :( .Łzy same płyną z oczu.


..."ODESŁAŁEŚ TAK NAGLE, ŻE ONI UWIERZYĆ, ANI SIĘ POGODZIĆ ".....
Code & Design: tompl
Copyright © 2008-2011 The Memorial Group